
E-gravel czy klasyczny gravel? Różnica wydaje się oczywista: jeden ma wspomaganie, drugi nie. W praktyce wybór nie sprowadza się jednak do jednego pytania: "czy potrzebujesz wsparcia?”.
E-gravel może pozwolić jeździć dalej, robić większe przewyższenia, utrzymać tempo mocniejszej grupy albo po prostu inaczej rozłożyć siły na trasie. I wcale nie musi być wyborem wyłącznie dla osoby o słabszej kondycji. Z drugiej strony - jeżeli klasyczny gravel w żaden sposób nie ogranicza Twojej jazdy, dojazd do pracy Cię nie męczy, dokładanie silnika i baterii nie jest koniecznością.
Dlatego zacząłbym od innego pytania: co wspomaganie rzeczywiście zmieni w mojej jeździe?
Kto właściwie wybiera e-gravela?
W rozmowach z klientami widzę kilka powtarzających się scenariuszy. Pierwszy to osoby, które jeżdżą na rowerze od wielu lat i nadal chcą pokonywać długie dystanse, podróżować i robić duże przewyższenia, ale czują, że z wiekiem zaczyna brakować im trochę siły. Nie potrzebują roweru, który będzie jechał za nich. Potrzebują wsparcia w tych kilku momentach, które zaczynają ograniczać całą trasę.
Druga grupa to osoby, które chcą jeździć ze swoim partnerem, partnerką albo znajomymi, ale różnica kondycji sprawia, że wspólna jazda przestaje być komfortowa. Jedna osoba ciągle czeka, druga cały czas próbuje nadążyć. E-gravel potrafi tę różnicę bardzo skutecznie zniwelować.
Są też osoby wykorzystujące e-gravela do codziennych dojazdów do pracy, bez potu i łez :), a w weekend wyruszające tym samym rowerem na dłuższe trasy.
Wspomaganie nie definiuje więc jednego typu użytkownika. Ważniejszy jest powód, dla którego chcemy z niego korzystać.
Kiedy wybrałbym klasycznego gravela?
Jeżeli bez problemu przejeżdżasz ponad 100 km w zróżnicowanym terenie, dobrze radzisz sobie z podjazdami i właśnie wysiłek jest częścią tego, czego szukasz na rowerze, to na treningi, ustawki czy sportowe wypady wybrałbym klasycznego gravela. Taki dystans jest już niezłym sprawdzianem kondycji i doświadczenia. Jeśli pokonujesz go swobodnie, wspomaganie prawdopodobnie nie jest Ci potrzebne do realizowania większości rowerowych planów.
Klasyczny gravel będzie też lżejszy i konstrukcyjnie prostszy. Nie musisz ładować baterii, myśleć o dostępnym zasięgu czy zabierać dodatkowej ładowarki. Niższa masa ma znaczenie nie tylko podczas jazdy, ale również przy przenoszeniu roweru, wnoszeniu po schodach czy transporcie.
Nie traktowałbym jednak 100 km jako testu pod tytułem: „możesz albo nie możesz mieć elektryka”. Do wszelkiego rodzaju aktywności e-gravel nadal może być świetnym rozwiązaniem, również dla osoby w bardzo dobrej kondycji. Może pozwolić pojechać dalej, zrobić większe przewyższenie albo inaczej rozłożyć siły podczas całego dnia na rowerze.
Jeśli klasyczny gravel w żaden sposób Cię nie ogranicza, wybrałbym rower bez wspomagania. Jeśli wspomaganie otwiera przed Tobą coś nowego – zacząłbym myśleć o e-gravelu.
Kiedy e-gravel naprawdę ma sens?
Wyobraź sobie, że Twój partner bez problemu pokonuje trasę, na którą Ty zwyczajnie nie masz jeszcze siły. Chcesz pojechać razem, zobaczyć te same miejsca i spędzić wspólnie dzień na rowerach. E-gravel pozwala zmniejszyć różnicę kondycji bez odbierania jazdy żadnej ze stron.
Podobnie może być podczas jazdy z mocniejszą grupą znajomych albo wtedy, gdy nadal chcesz eksplorować nowe miejsca, ale kontuzja, wiek czy ogólna forma zaczynają ograniczać dystans i przewyższenia. Wspomaganie może też pomóc wrócić do aktywności w sytuacji, w której ograniczenia fizyczne pozwalają na jazdę, ale nie na duży wysiłek.
W żadnym z tych przypadków silnik nie musi pracować przez cały czas. I to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które warto zrozumieć przed pierwszą jazdą lekkim e-gravelem.


Jak właściwie jeździ lekki e-gravel?
W e-KOLO CF korzystamy z systemu MAHLE X20. Zależało nam na tym, żeby obecność silnika i baterii nie zmieniła roweru w ciężkiego e-bike'a. To nadal ma być gravel - dynamiczny, zwinny i dający frajdę również wtedy, kiedy wspomaganie jest wyłączone.
Jadąc e-KOLO bez włączonego wspomagania, w zasadzie nie czuję dużej różnicy w stosunku do klasycznego roweru. Nie ma wyraźnego oporu silnika, a dzięki niskiej masie rower nadal chętnie przyspiesza i łatwo się prowadzi.
Kiedy włączam wspomaganie, po prostu robi się lżej. Nadal jednak to ja pedałuję i własnym wysiłkiem wpływam na to, jak mocno system mnie wspiera.
Najbardziej czuć to oczywiście na podjazdach. Dodatkowa moc od razu pomaga we wdrapywaniu się pod górę. Drugim miejscem, w którym bardzo ją doceniam, jest piach i grząski teren. Tam, gdzie bez wspomagania łatwo stracić płynność, dodatkowa moc pomaga przejechać przeszkodę bez zatrzymywania.
E-gravel nie musi ważyć 20 kilogramów
To jeden ze stereotypów dotyczących rowerów elektrycznych. Oczywiście e-gravel będzie cięższy od porównywalnego gravela bez silnika - dochodzą bateria, silnik i elektronika. Nie musi to jednak oznaczać kilkunastu dodatkowych kilogramów.
Nasze e-KOLO CF z systemem MAHLE X20 ważą, w zależności od konfiguracji, około 11,4–12,0 kg w rozmiarze M.
Ta masa ma znaczenie nie tylko przy przenoszeniu roweru. Jest bardzo ważna również podczas jazdy bez wspomagania. Projektując e-KOLO zależało nam właśnie na tym, żeby bateria i silnik nie dawały poczucia ciężkości, a rower nadal zachowywał się jak lekki gravel.
Co dzieje się po przekroczeniu 25 km/h?
To szczególnie ważne dla osób przesiadających się z klasycznego gravela albo szosy, bo na płaskiej drodze 25 km/h nie jest przecież wysoką prędkością.
Po przekroczeniu 25 km/h wspomaganie przestaje działać i dalej jedziemy własną nogą. Początkowo można poczuć coś, co nazywam „dziurą mocy” :). Przed chwilą jechaliśmy ze wsparciem, a nagle musimy sami wygenerować całą moc potrzebną do utrzymania prędkości.
Nie oznacza to jednak, że rower nagle zaczyna stawiać duży opór. Bardziej odczuwamy zmianę pomiędzy lekkim pedałowaniem ze wspomaganiem a jazdą wyłącznie własną nogą. Wyświetlacz pokazuje stan baterii, więc łatwo się do tego przygotować. Po kilku jazdach zaczynamy też przewidywać moment odłączenia wspomagania i przestaje być on szczególnie zauważalny.
I tutaj niska masa lekkiego e-gravela robi ogromną różnicę. W ciężkim e-bike'u po odłączeniu wspomagania zaczynamy przede wszystkim walczyć z masą całej konstrukcji. W e-KOLO po prostu jedziemy dalej.
Jaki jest realny zasięg e-gravela?
Nie ma jednej uczciwej odpowiedzi na pytanie: „Ile kilometrów przejadę na baterii?”. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak jeździmy.
Poziom wspomagania, liczba i długość podjazdów, masa rowerzysty, nawierzchnia, temperatura oraz ilość własnej pracy potrafią bardzo mocno zmienić wynik. Jeśli używasz silnika głównie wtedy, kiedy rzeczywiście go potrzebujesz, przejedziesz znacznie więcej niż podczas ciągłej jazdy na najwyższym poziomie wsparcia.
W e-KOLO stosujemy baterię iX250 o pojemności 236 Wh. Z naszego doświadczenia na płaskich trasach, przy oszczędnym korzystaniu ze wspomagania, sama główna bateria może wystarczyć na dystans do około 100 km.
W górach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Długie podjazdy zużywają dużo energii i realny zasięg może spaść do około 40–50 km. Podobnie będzie, jeżeli przez większość trasy korzystamy z mocnego wspomagania i sami wkładamy w pedałowanie niewiele energii.
Dlatego do deklarowanych przez producentów zasięgów zawsze podchodziłbym jako do punktu odniesienia, a nie obietnicy konkretnej liczby kilometrów.
Range Extender - dodatkowe kilometry wtedy, kiedy ich potrzebujesz
Do systemu MAHLE X20 możemy dołożyć Range Extender e185 o pojemności 171 Wh. W zestawieniu z główną baterią iX250 oznacza to około 77% dodatkowej pojemności. Według danych MAHLE może się to przełożyć w optymalnych warunkach na około 60 dodatkowych kilometrów.
W praktyce rozsądniej przyjmować około 30–50 dodatkowych kilometrów, zależnie od przewyższeń, nawierzchni, poziomu wspomagania i ilości pracy wykonywanej przez rowerzystę.
I właśnie takie rozwiązanie bardzo mi odpowiada. Nie potrzebujesz na co dzień dużego akumulatora i nie wozisz jego dodatkowej masy na każdej trasie. Jeździsz na lekkim rowerze z baterią 236 Wh, a kiedy planujesz dłuższy albo bardziej wymagający dzień, zabierasz Range Extender.
Jest jeszcze jeden praktyczny plus: dodatkową baterię możesz wyjąć z roweru i ładować osobno. Zatrzymujesz się na kawę albo obiad, zabierasz ją ze sobą i w czasie przerwy doładowujesz – trochę jak telefon. Nie trzeba prowadzić całego roweru do gniazdka.
Dla mnie właśnie na tym polega sens lekkiego e-gravela: na co dzień nie wozić ze sobą baterii większej, niż rzeczywiście potrzebuję, a dodatkowy zasięg zabierać wtedy, kiedy wiem, że może mi się przydać.


A co, jeśli bateria się rozładuje?
To jedno z najważniejszych pytań przed zakupem e-gravela. I jednocześnie jedna z rzeczy, które najbardziej odróżniają lekki e-gravel od ciężkiego roweru elektrycznego.
Jeśli w e-KOLO skończy się bateria, można po prostu kontynuować jazdę. Rower jest na tyle lekki, a opór systemu na tyle niewielki, że bez wspomagania zachowuje się bardzo podobnie do analogowego roweru. Nie będzie oczywiście tak lekki jak porównywalny gravel bez silnika, ale rozładowana bateria nie oznacza, że musimy szukać transportu do domu.
Dla mnie to jedna z najważniejszych cech lekkiego systemu. Silnik ma pomagać w jeździe, a nie być warunkiem tego, żeby rower w ogóle dobrze jechał.
E-gravel czy klasyczny gravel – jak podjąć decyzję?
Nie kupowałbym e-gravela tylko dlatego, że „na elektryku będzie łatwiej”. Nie odrzucałbym go też dlatego, że „na elektryku się nie liczy”. To dwa bardzo słabe argumenty :)
Zastanów się raczej, czy wspomaganie otworzy przed Tobą jazdę, której dzisiaj nie robisz albo robisz zdecydowanie rzadziej. Czy dzięki niemu pojedziesz z partnerem na trasę, na którą normalnie byś nie ruszył? Czy zrobisz większe przewyższenie? Wrócisz do długich wypraw? Będziesz w stanie jeździć z mocniejszą grupą? A może po prostu częściej wybierzesz rower zamiast samochodu?
Jeżeli czuję, że nie brakuje mi sił nawet na poważniejszych podjazdach i długich dystansach, na treningi i sportową jazdę wybrałbym klasycznego gravela. I jeszcze jedno – jeśli dzisiaj nie masz formy, ale chcesz nad nią pracować, możesz ją zbudować. Brak kondycji sam w sobie nie oznacza, że koniecznie potrzebujesz elektryka.
Jeżeli jednak zaczyna brakować mi sił, dopadła mnie kontuzja albo po prostu rower jest jedną z moich aktywności, a nie sportem, pod który układam cały tydzień – ale nadal chcę eksplorować, jeździć ze znajomymi i nie odstawać od grupy – zacząłbym poważnie myśleć o e-gravelu.
Czołem!
Sebastian Golczak | Koloride Cycling

Koloride's FAQ
Czy e-gravelem można jeździć bez wspomagania?
Tak. W lekkim e-gravelu takim jak e-KOLO CF można wyłączyć wspomaganie i normalnie kontynuować jazdę. Niska masa roweru i niewielki opór systemu sprawiają, że nie jesteśmy uzależnieni od pracy silnika.
Co dzieje się po przekroczeniu 25 km/h?
Wspomaganie przestaje działać i od tego momentu całą moc potrzebną do jazdy generujemy sami. Początkowo można wyczuć zmianę, ale po przyzwyczajeniu moment odłączenia wsparcia staje się naturalny.
Jaki jest zasięg e-gravela?
Nie ma jednej wartości dla każdej trasy. Z naszego doświadczenia e-KOLO z baterią 236 Wh może na płaskich trasach i przy oszczędnym korzystaniu ze wspomagania osiągnąć do około 100 km. W górach lub przy intensywnym wspomaganiu zasięg może spaść do około 40–50 km.
Ile zasięgu daje Range Extender?
Range Extender MAHLE e185 ma 171 Wh i zwiększa pojemność zestawu z baterią iX250 o około 77%. Katalogowo MAHLE mówi o około 60 dodatkowych kilometrach w optymalnych warunkach. Z naszego doświadczenia rozsądniej zakładać około 30–50 km, zależnie od terenu i sposobu korzystania ze wspomagania.
Czy e-gravel jest tylko dla osób o słabszej kondycji?
Nie. Wspomaganie może wyrównać różnicę kondycji w grupie, zwiększyć dystans i przewyższenia, pomóc wrócić do aktywności albo po prostu pozwolić inaczej rozłożyć siły na długiej trasie.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc „czy potrzebuję elektryka?”, ale „co wspomaganie pozwoli mi robić na rowerze, czego dziś nie robię bez?”.








